Blog
Here’s Why You KEEP Pushing People Away… (Even When You Want Connection)Here’s Why You KEEP Pushing People Away… (Even When You Want Connection)">

Here’s Why You KEEP Pushing People Away… (Even When You Want Connection)

Irina Zhuravleva
przez 
Irina Zhuravleva, 
 Soulmatcher
11 minut czytania
Blog
listopad 05, 2025

Jeśli utrzymywanie przyjaźni wydaje ci się wyzwaniem, to przeczytaj uważnie. Utrata przyjaźni głęboko rani. Dla tych z nas, którzy wychowali się w otoczeniu traumatycznych doświadczeń, alarmująco częste jest cieszenie się nowym połączeniem, a jednocześnie życie w ciągłym strachu, że prędzej czy później jedno z nas to zrujnuje. Ten strach powstrzymuje nas przed zaufaniem innym i pozwoleniem na prawdziwą bliskość. Trudne pytanie brzmi: czy problemy wynikają od nich, czy od ciebie? Zamieszanie co do tego, czy tolerujesz złe traktowanie, czy to ty odpychasz innych, jest cechą charakterystyczną traumy. Dzisiejszy list pochodzi od kobiety, którą nazwę Ashley. Pisze ona: “Witaj Anno. Zmagam się z powtarzającym się schematem napiętych relacji i doceniłabym twoją perspektywę”. W porządku – mam gotowe pióro. Przeczytam to, co Ashley napisała, zaznaczę części, do których wrócę, i spróbuję zrozumieć jej sytuację. Wyjaśnia: “Dorastałam w domu naznaczonym zaniedbaniem i przemocą emocjonalną, gdzie oboje rodzice zmagali się z problemami z uzależnieniami, a ostatecznie rozwiedli się, gdy byłam dzieckiem. W mojej historii widać wiele zachowań często związanych ze złożonym zespołem stresu pourazowego – rozwiązłość, nadużywanie alkoholu, wyzwalanie się i intensywne reakcje emocjonalne na sytuacje, które wydają się tego nie uzasadniać, między innymi. Spędziłam lata na badaniu siebie, zrobiłam znaczne postępy i wciąż mam pracę przed sobą. Oprócz ogólnego zaniedbania i przemocy rodziców, od dawna podejrzewam dodatkową traumę, której nie mogę jasno sobie przypomnieć. Wiele moich zachowań wygląda jak u kogoś, kto przetrwał gorsze znęcanie się, jeśli rozumiesz, co mam na myśli, chociaż nie mam z tego bezpośrednich wspomnień. W wieku 53 lat prawie pogodziłam się z niewiedzą całej historii; zamiast tego skupiam się na tym, jak ta niewiadoma wpłynęła na moje życie. Z powodu mojego wychowania i całego życia spędzonego na rozważaniu wyborów i znoszeniu poczucia porażki i bólu, często czułam się odizolowana i trudno mi było tworzyć zdrowe więzi – zarówno romantyczne, jak i platoniczne. W moim życiu było wiele osób, które nie były dobrymi przyjaciółmi ani partnerami, i uświadomiłam sobie, że to objaw mojego zranienia. Wpuszczałam do swojego życia wiele osób bez starannej oceny – albo nie widziałam niezdrowej dynamiki, albo bałam się samotności. Oczywiście te relacje z czasem się pogarszały. Oto mój dylemat: moja matka często wpuszczała ludzi do swojego życia, celebrowała te przyjaźnie, a potem nagle ich odrzucała, czasami z powodów, które wydawały mi się błahe. Zawsze wydawało mi się, że nie może tolerować prawdziwej intymności ani pracy związanej z utrzymywaniem relacji, więc wymyślała ‘dobry powód’, żeby odepchnąć ludzi. Wiele lat temu pewna przyjaciółka powiedziała mi, że zakończyła naszą przyjaźń właśnie z tego powodu – czuła, że mam skłonność do odpychania ludzi i nie chciała być następną ofiarą. Zaskoczyło mnie to i zaniepokoiło, i od dawna zastanawiam się, czy ta tendencja istnieje również we mnie. Relacje, o których, jak sobie wyobrażałam, mówiła moja matka, wydawały mi się takimi, z których musiałam odejść – cechowały się słabymi granicami, nieżyczliwą dynamiką, moim kurczeniem się, chorobami psychicznymi i tym podobne. Innymi słowy, myślałam, że zrywam relacje, które były naprawdę szkodliwe. Teraz jestem na rozdrożu, tęsknię za kilkoma wzajemnymi, zdrowymi, pielęgnującymi przyjaźniami, ale martwię się, że mój relacyjny radar jest wyłączony. Stałam się bardziej wymagająca w stosunku do tego, kogo dopuszczam blisko, i myślę, że mogę akceptować niedoskonałości ludzi i być realistką co do ról, jakie mogą odgrywać w moim życiu. Mimo to zastanawiam się, czy nie jestem zbyt szybka w osądzaniu innych i zbyt skora do kończenia relacji. Jestem na progu przyjęcia nowego sposobu bycia i jest kilka przyjaźni, co do których nie jestem pewna. Czasami mam jasność, czy są one korzystne; innym razem nie. Co o tym myślisz? Jak mogę czuć się pewniej, decydując, kogo powitać w swoim życiu, a kogo trzymać na dystans?” Pomyślałam, że to piękne pytanie, więc poprosiłam Ashley o dwa lub trzy zwięzłe przykłady przyjaźni, które zakończyła, ale teraz kwestionuje, i uprzejmie je przedstawiła. Nie powiedziała, która przyjaźń skłoniła jej byłą przyjaciółkę do oskarżenia jej o odpychanie ludzi, ale przypuszczała, że może to dotyczyć kilku możliwości. Pierwsza: miała sąsiadkę z następnego domu z chorobą afektywną dwubiegunową, która nie ujawniła swojej historii choroby psychicznej. Zaprzyjaźniły się, jadły razem posiłki i opiekowały się dziećmi. Ashley zauważyła niespójności w opowieściach sąsiadki, ale przymknęła na to oko, ponieważ była samotna w wychowywaniu dwójki dzieci i doceniała obecność kogoś w pobliżu, kto był dostępny. Kiedy objawy sąsiadki powróciły, sytuacja stała się zagmatwana i stresująca. Doszło do incydentów z udziałem obojga ich dzieci, a ostatecznie dziecko jej sąsiadki trafiło pod opiekę ochronną. (To pierwsza wzmianka o dzieciach Ashley, nawiasem mówiąc). Druga: koleżanka z college'u, która sprawiała, że Ashley czuła się gorsza, tak jakby obecność Ashley po prostu wzmacniała wrażenie, że ta przyjaciółka jest bardziej ogarnięta. Ashley nie zakończyła nagle tej przyjaźni; wygasła, gdy przestała odgrywać tę rolę. Kiedy ta przyjaciółka wyprowadziła się i wyszła za mąż, była wściekła na Ashley, że nie pojechała z nią przez stany z małym dzieckiem na wesele – po czym przyjaźń całkowicie się rozpadła. Jeśli chodzi o obecną relację, która budzi niepokój, w czasie pandemii Ashley zatrudniła przyjaciółkę w małej organizacji non-profit, którą prowadziła dla bogatej, ale niestabilnej psychicznie kobiety. Początkowo wahała się i spodziewała się, że to rozwiązanie będzie tymczasowe, ale przyjaciółka została prawie pięć lat. Ashley wielokrotnie próbowała wyjaśnić trudności związane z pracą dla chorego pracodawcy, ale jej przyjaciółka nigdy tak naprawdę nie zrozumiała sytuacji i zamiast tego zaangażowała się w szkodliwą trójkątną dynamikę między pracodawcą, przyjaciółką a Ashley. Kiedy wcześniej w tym roku pracodawca zdecydował, że chce, żeby Ashley odeszła, przyjaciółka pozwoliła Ashley wziąć na siebie winę za wiele zachowań, które sama okazywała, i ujawniła prywatne informacje rodzinne, o których Ashley wyraźnie prosiła, żeby ich nie udostępniała, pewna, że można je wykorzystać przeciwko niej. Razem pracodawca i przyjaciółka zdewaluowały Ashley, kierując krytykę i oskarżenia, które wydawały się nieważne, a czasem wyimaginowane. Ashley uważa, że jej przyjaciółka może nie w pełni rozumieć swoje własne zachowanie, nawet po zwolnieniu sześć miesięcy po odejściu Ashley. Kiedy Ashley próbuje z nią porozmawiać, przyjaciółka często wydaje się zdezorientowana lub broni działań pracodawcy przesadnie miłosiernymi wyjaśnieniami, które nie pasują do tego, co się naprawdę wydarzyło. To wszystko sprawiło, że Ashley zastanawia się, czy powinna kontynuować tę przyjaźń. Zastanawia się również, czy jej niepewność wynika z wadliwego instynktu relacyjnego – strachu przed intymnością lub skłonności do bezustanngo rozmyślania o tym, co mogła zrobić źle i jak to naprawić. Może to mieszanka tych rzeczy, w zależności od sytuacji. Trudno jej ocenić, kiedy powinna bardziej się starać, kiedy zaakceptować rzeczy, a kiedy się wycofać, ponieważ relacja jest niezdrowa lub skończona. To był list Ashley. Uważam, że jest bogaty i zrozumiały – tak wiele osób jest w połowie procesu leczenia, a mimo to wciąga przyjaciół w schematy, które odzwierciedlają stare rany, i trudno jest wiedzieć, jaka część problemu jest czyjąś własną przesadną reakcją. Proszenie zaufanej osoby o drugą opinię – “Czy nie przesadzam?” – jest rozsądne i zdrowe. Trudno być pewnym co do kogoś z przeszłości, kto nie był w pełni obecny; może być wiele wyjaśnień. Ale patrząc na przyjaźnie, które opisała Ashley, w każdej sytuacji były wyraźne powody, aby zakończyć lub zdystansować się, a czasami stworzenie dystansu jest konstruktywne: otwiera przestrzeń, aby dowiedzieć się, co się stało, czy jest to powtarzający się wzorzec, jaką rolę odegrałeś, lub czy zostałeś zbyt długo, czy odszedłeś zbyt wcześnie. Sama Ashley przyznała, że prawdopodobnie jest to mieszanka wpływów, co jest powszechne dla osób wychowanych bez stałego przewodnictwa; to wyjaśnia, dlaczego stajemy się tak reaktywni na odejście lub zniknięcie ludzi. Z biegiem czasu uświadomienie sobie naszych wyzwalaczy pomaga nam reagować bardziej realistycznie, a nie katastrofalnie. Ogólnie rzecz biorąc, Ashley wydawała się rozsądna. Istnieje powszechne zjawisko, gdy ktoś zaczyna się leczyć: przyjaciele, którzy byli kompatybilni z wcześniejszą, zranioną wersją ciebie, mogą czuć się nieswojo lub opuszczeni, gdy się zmieniasz. Czasami ci przyjaciele czuli się komfortowo ze wspólną narracją walki, a twoja transformacja podważa ich rzeczywistość, powodując, że reagują w sposób obronny. Uzdrowienie jest potężne, ponieważ ujawnia zarówno działania, które spowodowały problemy (które możesz zmienić), jak i działania, których nie możesz zmienić u innych. Jeśli przyczyniłeś się do trudności, to jest to wyzwalające, ponieważ sugeruje ścieżkę do poprawy. Jeśli ktoś inny spowodował szkodę, nie możesz go kontrolować – możesz jedynie zdecydować, jak zareagować i kogo wpuścić do swojego życia. Otaczaj się korzystnymi wpływami: niezawodnymi przyjaciółmi, dobrymi książkami, możliwościami uczenia się, a nie tylko pasywnymi rozrywkami. Czytanie duchowej, filozoficznej lub starożytnej mądrości może być ugruntowaniem – wiele z najgłębszych spostrzeżeń na temat natury ludzkiej zostało dopracowanych przez wieki i może pomóc wyjaśnić, jak żyć i kogo dopuszczać blisko siebie. Ludzie należą do naszego życia z różnych powodów: niektórzy dlatego, że troszczymy się o nich i wspieramy ich bez oczekiwania równej wzajemności, niektórzy dlatego, że mamy obowiązki (rodzice, dzieci, małżonkowie), a niektórzy po prostu dlatego, że samotność zmusiła nas do zaakceptowania tego, co było dostępne. Ashley wykazała się samoświadomością, przyznając, że wchodziła w relacje z ludźmi, których tak naprawdę nie akceptowała; to nie czyni jej złą osobą, tylko kimś, kto reaguje na potrzeby w niedoskonały sposób. Wykorzystywanie towarzystwa do towarzystwa to nie koniec świata, ale możesz zmienić sposób, w jaki wybierasz połączenia w przyszłości. Istnieje również wzorzec, w którym niektórzy ludzie wielokrotnie wpadają w relacje, a następnie odrzucają innych; jest to zwykle spowodowane ranami, a ci, którzy tolerują takie zachowanie, często przynoszą własne słabości, takie jak samotność. W miarę leczenia rodzaj ludzi, którzy wchodzą do twojego życia, zmieni się. Relacje odgrywają rolę w uzdrawianiu – uczymy się przez nie – chociaż sprzeciwiam się uproszczonemu przekonaniu, że sprawcy przemocy są zawsze ‘nauczycielami’. To, co pomaga, to obserwowanie błędów, rozpoznawanie, jak działają ludzie, i wcześniejsze dostrzeganie czerwonych flag, gdy jesteś czujny i nie odrętwiały substancjami lub uwikłany w dramaty. Przeglądając przykłady Ashley: sąsiadka, która straciła opiekę nad dzieckiem – kiedy masz dzieci, rozsądnie jest wycofać się od osób, które stanowią dla nich zagrożenie. Koleżanka z college'u, która wywoływała uczucie niższości, a następnie ukarała Ashley za nieuczestniczenie w drogim weselu – to raczej nie wygląda na zdrową, wzajemną przyjaźń. I skomplikowana przyjaźń w pracy z niestabilnym pracodawcą – mieszanie przyjaźni i zatrudnienia jest często trudne, a praca dla bogatego, chorego psychicznie dobroczyńcy może tworzyć toksyczną dynamikę, w której ludzie trzymają się dla statusu lub pieniędzy. Potrzeba finansowa może utrudniać przestrzeganie zasad; wiele osób idzie na kompromisy, aby przetrwać, zwłaszcza gdy wspierają dzieci. Ale Ashley jest teraz w nowej fazie świadomości, która jest cenna. Kiedy w naszym życiu pojawia się ochronna, wyjaśniająca świadomość, powinniśmy uszanować ją, chroniąc siebie i uwalniając relacje, które są szkodliwe. Zaangażuj się w naukę, jak wyglądają zdrowe relacje, poprzez terapię, grupy wsparcia lub społeczności skupione na łączeniu się i naprawianiu umiejętności relacyjnych. Niedawno ukończyłam kopię recenzencką mojej nowej książki “Connectability: Heal the Hidden Ways You Isolate, Find Your People, and Feel at Last Like You Belong”. Częścią tworzenia znaczących połączeń jest rozeznanie, kogo wpuścić do środka, co czasami oznacza zakończenie więzi, które po prostu nie pasują. Kiedy wyjaśnisz, czego naprawdę potrzebujesz – godnych zaufania ludzi, którzy cię rozumieją i wspierają twoje najwyższe dobro – będziesz lepiej rozpoznawać, kto należy do twojego życia. Prawdziwy przyjaciel troszczy się o twoje dobre samopoczucie i, dzięki znajomości w czasie, może szczerze opowiedzieć się za tym, co jest dla ciebie najlepsze. Nie możemy oczekiwać tego poziomu opieki od kogoś, kogo właśnie poznaliśmy; budowanie zaufania wymaga czasu. Osoby z traumą często źle oceniają, jak długo wymaga intymność, i mogą zostać poparzone przez pośpiech. Twoje przykłady są rozsądne; na co reaguje twój przyjaciel, prawdopodobnie odzwierciedla jego własne problemy. Jeśli ktoś sprzeciwia się twojemu wyborowi opuszczenia toksycznych relacji, może nie mieć na uwadze twojego najwyższego dobra. Wciąż definiuj, co jest dla ciebie dobre i słuszne, dąż do ciągłego rozwoju, bądź skłonny do nauki i pozwól sobie na popełnianie i przyznawanie się do błędów – przepraszaj, gdy zajdzie taka potrzeba – aby twój charakter się wzmocnił. Z tą stałością możesz powiedzieć z pewnością: „Znam swój osąd i z tą osobą po prostu nie czuję się dobrze”. Jeśli zastanawiasz się, czy zaniedbanie lub znęcanie się w dzieciństwie nadal kształtuje twoje życie, pomocne jest rozpoznanie oznak, abyś wiedział, że twoje zmagania są zrozumiałe i możliwa jest naprawa. Możesz rozwiązać quiz, aby sprawdzić, czy to, z czym się mierzysz, może być związane z zespołem stresu pourazowego z dzieciństwa, korzystając z górnego linku lub kodu QR wspomnianego wcześniej. Praktycznym testem tego, jak ludzie na ciebie wpływają, jest zauważenie, jak się czujesz po spędzeniu z nimi czasu: czy odchodzisz, czując się podniesiony na duchu i naładowany energią, czy czujesz się wyczerpany, przygnębiony lub niejasno zawstydzony? Czasami ten niejasny wstyd jest pozostałością nierozwiązanej traumy, ale często sygnalizuje niedopasowanie z kimś. Rozeznanie – które Ashley już nazwała – rośnie z czasem. Przychodzi poprzez próby i błędy, wyznaczanie granic, szczerą komunikację i stały wysiłek, aby poprawić sposób, w jaki pojawiasz się w relacjach. Ucz się, próbuj i dąż do bycia kimś, kto może dawać i otrzymywać życzliwość i prawdę. Życzę ci wszystkiego najlepszego na tej drodze.

Co o tym sądzisz?