Oczywiste jest, że należy unikać ludzi, którzy cię zdradzili i wyssali z ciebie miłość, którą kiedyś czułaś, ale czasami warto się zastanowić, zanim wrócisz w ramiona kogoś, kto wyraźnie nie jest twoją prawdziwą miłością. Dzisiejszy list pochodzi od kobiety, która nazywa siebie Trish. Pisze: Cześć Anno – zwracam się do ciebie z prośbą o poradę, czy powinnam spróbować pogodzić się z ojcem mojego syna. Mamy za sobą ponad dekadę historii, więc postaram się to streścić. Dobrze, mam już kredkę, żeby zakreślić fragmenty, do których chcę wrócić, ale oto historia tego, co się między nami działo. Trochę o moim pochodzeniu: moja matka zmarła w 2009 roku. Była alkoholiczką i nadużywała tabletek, chociaż nie była agresywna. Rozwiodła się z moim tatą, kiedy miałam szesnaście lat i nigdy więcej nie wyszła za mąż. Mój tata od tego czasu ożenił się jeszcze dwa razy; prowadzi firmę, więc chociaż był obecny, praca często go odciągała. Większość dzieciństwa spędziłam z mamą, a kiedy małżeństwo się rozpadło, a nałóg się nasilił, my z siostrami czasami opiekowałyśmy się nią. Były przerażające momenty, kiedy zemdlała z zapalonym papierosem w ręku lub zostawiła jedzenie na piecu; raz zemdlała za kierownicą i uderzyła w słup telefoniczny, trafiając na OIOM. Mniej więcej rok przed jej śmiercią poznałam ojca mojego syna. To zaczęło się około szesnastu lat temu. Nasz związek rozpoczął się jako przyjaźń z korzyściami; nawet nie nazwał mnie swoją dziewczyną przez kilka lat. Brakowało mi wtedy silnego poczucia własnej wartości, chociaż nie widziałam tego jasno. Był obecny w okresie śmierci mojej mamy, oferując wsparcie emocjonalne i niezawodność, kiedy tego potrzebowałam, zakochałam się i postanowiłam zapewnić sobie od niego zobowiązanie. Po dwóch latach w końcu mieliśmy etykietkę – chłopak i dziewczyna – ale zaczęłam przeczuwać, że może być niewierny z kilku powodów: czasopisma należące do innej kobiety ukryte pod jego łóżkiem, potajemne zachowanie z telefonem, telefony zawsze wyciszone, odbieranie połączeń tam, gdzie nie mogłam słyszeć. Moje przeczucie mówiło mi, że zdradza, a jednak był typem unikającym, który blokował się i zamykał, ilekroć go o coś pytałam. Manipulował mną, a ja manipulowałam sobą, przekonując się, że jestem po prostu niepewna. Z czasem stałam się pasywna, ponieważ chciałam zachować spokój i nie znosiłam jego zamknięć, ale moje podejrzenia narastały i zaczęłam się skradać, aby odkryć to, czego nie mogłam od niego uzyskać. Dziesięć lat temu urodził się nasz syn; wcześniej tego roku wprowadziliśmy się razem, kiedy dowiedzieliśmy się, że jestem w ciąży. Dwa lata później odkryłam dowód, że ma romans z zamężną współpracownicą – e-maile, zdjęcia, filmy z nimi w akcji. To było absolutnie druzgocące: moja idea małżeństwa i stabilnej rodziny legła w gruzach. Żeby skrócić długą historię, wyprowadziłam się i zakończyłam związek, a następnie wróciłam kilka miesięcy później, po tym jak spróbowaliśmy terapii i zaczął chodzić ze mną do kościoła. Chciałam wierzyć, że możemy coś naprawić. Nigdy nie byliśmy małżeństwem – chciałam małżeństwa, ale on pozostał niezdecydowany. Dwa lata później nic się nie poprawiło, więc znowu odeszłam. Tym razem nie miałam twardych dowodów, ale jego nawyk zamykania się trwał, kiedy poruszałam temat jego podstępnych zachowań, takich jak odbieranie telefonów w piwnicy o czwartej nad ranem. Stałam się kimś, kogo nie poznawałam – niepewna, niespokojna – i nienawidziłam tej osoby. Zaczęłam nawet podsłuchiwać przez kratkę wentylacyjną w podłodze; wtedy wiedziałam, że muszę odejść. Wyprowadziłam się w 2018 roku po tym, jak zobaczyłam, jak pisze SMS-y do swojej byłej i po tym, jak zauważyłam, jak się zmieniłam. Od tego czasu nie oglądałam się za siebie. W sumie wyprowadzałam się dwa razy – przeprowadzki miały miejsce około osiem i sześć lat temu – i przez lata kilkakrotnie próbował mnie nakłonić do powrotu. Oboje byliśmy na terapii. On też miał trudne dzieciństwo, naznaczone porzuceniem i odrzuceniem ze strony rodziców, i ostatecznie zaczął szukać pomocy w związku z tymi ranami. Naprawdę go kochałam i nadal go kocham w inny sposób – bardziej jak miłość rodzinną niż romantyczną. Przesłuchałam wiele twoich podcastów i podobnych programów w ciągu ostatnich kilku lat, aby pomóc mi iść naprzód. W zeszłym roku ożenił się z młodszą kobietą, którą poznał w pracy, i rozwiódł się z nią osiem miesięcy później. To małżeństwo otworzyło świeżą ranę: po dekadzie razem i dziecku nie byłam postrzegana jako materiał na żonę, a jednak ożenił się z kimś innym bez wahania. To zabolało i pogłębiło moje wątpliwości co do własnej wartości. Kiedy był z tamtą kobietą, powiedział mi, że nadal mnie kocha i chce odzyskać naszą rodzinę; wydawało się, że to powtarzający się schemat – kontaktowanie się z byłą osobą będąc jeszcze z kimś innym. Wiem, że ja też mam swój schemat: pociąg do niedostępnych mężczyzn. Przez ostatnie dwa lata byłam samotna i w celibacie po tym, jak zdałam sobie sprawę, że stałam się lękliwie unikająca, głównie pociągana do związków na odległość, które nie miały przyszłości. W ciągu ponad dwóch lat celibatu znalazłam stabilność emocjonalną i finansową; w moim domu panuje spokój, chociaż jestem samotna. Za kilka miesięcy skończę 44 lata i tracę nadzieję, że spotkam zdrowego, dostępnego partnera. Czasami zastanawiam się, czy powinnam go przyjąć z powrotem dla dobra naszego syna: teraz jest dostępny i upiera się, że chce spróbować jeszcze raz. Nie czuję już do niego pociągu romantycznego po tym wszystkim, co się stało, i mam prawdziwe PTSD na jego temat, więc nawet wyobrażanie sobie powrotu do niego sprawia, że czuję się trochę przygnębiona. Oskarża mnie o to, że jestem tą unikającą i nazywa mnie nierealistką za chęć posiadania związku, który nie jest skażony toksyczną przeszłością. Czy tak wygląda dojrzała miłość? Czy czekam na coś, co nie istnieje? Nie chcę się zadowalać byle czym, ale też nie chcę umrzeć samotna jak moja matka po rozwodzie. Jestem pełna obaw i tracę nadzieję. Chcę nadziei, która nie jest limeryczna – nie chcę się oszukiwać ani dać się oszukać komuś innemu – ale nadal zastanawiam się, czy stałam się unikająca. W tej chwili czuję się odrętwiała i zdezorientowana co do mojego następnego kroku. Mam nadzieję, że możesz mi pomóc. To od Trish. Okej, Trish — słyszę cię. Niewiele powiedziałaś o swoim dziecku, ale domyślam się, że ma teraz dziesięć lat, a wszystko to sprowadza się do decyzji, czy rodzice powinni spróbować się ponownie zjednoczyć. Jestem ciekawa: czy twój syn naprawdę skorzystałby na tym, że jego ojciec byłby bardziej obecny? Czy on obecnie ma z nim relację? Mam nadzieję, że tak. Przywrócenie małżeństwa nie jest konieczne, aby dziecko miało oboje rodziców w swoim życiu. Podsumowując to, co mi powiedziałaś: miałaś trudne dzieciństwo z matką, która walczyła z alkoholizmem i tabletkami, rozwód w wieku 16 lat, brak ponownego małżeństwa ze strony twojej mamy i ojciec, który ponownie ożenił się dwa razy i często był zajęty pracą. Spędzałaś większość czasu z matką i w końcu weszłaś w rolę opiekunki. Tego rodzaju wczesna odpowiedzialność przygotowuje wielu z nas do tego, by stać się tym, co czasami nazywam osobami starającymi się zadowolić innych, którzy dostosowują się do niedopuszczalnych sytuacji – uczymy się dopasowywać do niezdrowej dynamiki, ponieważ jako dzieci musieliśmy dostosować się do chaosu. Tego nawyku nie chcesz przenosić w dorosłość, a jednak osoby, które przeżyły uzależnienie rodzicielskie, często skłaniają się ku partnerom, którzy nie są zdolni do niezawodnej miłości i wierności. Gdybyś dorastała bez traumatycznych doświadczeń, te zdrady mogłyby przyspieszyć zakończenie związku; z traumą ten schemat może ciągnąć się latami. Masz dziecko z tego związku, co komplikuje sprawę i wszystko sprowadza się do tego, co jest najlepsze dla twojego syna. Gdybyś nie miała dziecka, moją jasną rekomendacją byłoby zerwanie więzi z tym mężczyzną: jest dużo zamieszania, a on okazał się niewiarygodny. Nawet teraz, kiedy przychodzi z chęcią pojednania, robi to po opuszczeniu kogoś innego – to jest schemat. Może minąć wiele lat, jeśli w ogóle się to stanie, zanim zmieni to nawykowe zachowanie. Nie jest bezpiecznym wyborem tylko dlatego, że teraz próbuje. Gdyby był jedyną prawdziwą miłością twojego życia – jedyną osobą, z którą czułaś się całkowicie dobrze – wtedy terapia małżeńska i zaangażowany wysiłek mogłyby być opcją. Ale mówisz, że uczucie zniknęło i jesteś spokojna sama. Jestem wielką zwolenniczką pozostawania razem dla dobra dzieci, kiedy jest to zdrowe, ale nie wtedy, gdy kosztuje to któregoś z rodziców jego ducha. Z tego, co opisałaś, bycie z nim prawdopodobnie cię wypaliłoby, a ta martwota byłaby widoczna dla twojego syna i stresująca dla niego. Twoja reakcja na jego blokowanie się i oszustwo – utrata miłości do niego – jest racjonalną odpowiedzią na okłamywanie i odrzucanie. Ludzie, którzy zamykają się emocjonalnie, są niezwykle trudnymi partnerami. Dobrze, że oboje próbowaliście terapii i że on szukał pomocy, a nawet chodził z tobą do kościoła; te wysiłki mają znaczenie. Niemniej jednak terapia, wiara lub wysiłek nie mogą odtworzyć uczucia, które zostało zniszczone. Nie jesteś unikająca, chcąc czegoś rozsądnego i nietoksycznego; dokonujesz rozsądnego wyboru. Wręcz przeciwnie, trauma może sprawić, że ktoś będzie się trzymał dłużej niż normalnie, z lojalności do schematu, w którym dorastał. Jednym z głównych powodów, dla których ludzie pozostają razem, jest dziecko – samotne wychowywanie dziecka jest trudne i samotne. Jeśli to możliwe, partnerskie relacje między rozwiedzionymi rodzicami, funkcjonująca rodzina dwuosobowa, jest jednym z najlepszych darów, jakie możesz dać dziecku. To nie wymaga ponownego małżeństwa; chodzi o to, by oboje rodzice zapewniali kochające domy i współpracowali praktycznie ze sobą: koordynowali, kto wozi na sport, kto płaci za ubrania, jak dzielone są święta i wakacje. Jeśli ojciec twojego syna dobrze go traktuje i może odgrywać konsekwentną, kochającą rolę w jego życiu, utrzymywanie uprzejmej, partnerskiej przyjaźni z nim leży w interesie twojego dziecka. Tak, przyjaźń między byłymi może skomplikować przyszłe relacje romantyczne, ale powód ukierunkowany na dziecko, by utrzymać zaangażowanie drugiego rodzica, jest silny. Słowo ostrzeżenia na temat nowych partnerów: statystycznie rzecz biorąc, ojczym lub macocha często mogą być osobą bardziej skłonną, w porównaniu z innymi osobami w życiu dziecka, do wyrządzenia krzywdy – nie że nadużycia są normą, ale to ryzyko, o którym należy pamiętać. Jeśli wprowadzasz kogoś nowego w życie twojego syna, nie spiesz się. Nie spiesz się z wprowadzeniem; dokładnie sprawdzaj ludzi i stawiaj wysokie wymagania. Wyraźnie zaznacz, że każdy, kogo rozważasz na poważnie na randki, powinien być skłonny do zaangażowania się w pozytywne bycie ojczymem lub macochą i do wspierania pełnych szacunku, partnerskich relacji z ojcem twojego dziecka, jeśli wymaga tego wasz układ rodzinny. Praktyczna zasada, którą polecam, to odczekać co najmniej rok stabilnych randek, zanim twoje dzieci poznają nowego partnera. Na początku po rozwodzie popełniłam błędy, przedstawiając dzieciom osoby, które nie były gotowe na tę rolę; później, z moim obecnym mężem, odczekaliśmy rok i dopiero wtedy przedstawiliśmy go dzieciom, kiedy byliśmy pewni, że nasz związek jest poważny i stabilny. To działanie zapobiegawcze naprawdę chroni dzieci przed emocjonalnym napięciem związanym z paradą krótkotrwałych związków. Wspomniałaś również o ponownych małżeństwach twojego ojca i zamieszaniu, którego doświadczyłaś – wyprowadzce od ukochanego rodzica – i to podkreśla, jak ważne jest myślenie długoterminowe o tym, co jest najlepsze dla emocjonalnej ciągłości twojego dziecka. Kiedy byli partnerzy współpracują, praktyczne szczegóły rodzicielstwa podzielonego na dwa gospodarstwa domowe – święta, weekendy, wydarzenia szkolne – są załatwiane sprawniej. Chwiejne granice i zamieszanie co do tego, czy znowu jesteście parą, tworzą dramat, zwłaszcza w okresie dojrzewania, którego chcesz, jeśli to możliwe, uniknąć. Ostatecznie to ty decydujesz, co jest dla ciebie właściwe. Jeśli terapia lub czas poprowadzą cię inną ścieżką, to jest to twój wybór. Chęć posiadania związku, który nie jest naznaczony toksyczną przeszłością, nie jest nierealistyczna. Dojrzała miłość istnieje: niektóre pary odbudowują się i stają się silniejsze po trudnych chwilach, podczas gdy inne nigdy się nie podnoszą. Świeży start z kimś nowym też może być prawdziwym błogosławieństwem – choć brakuje mu historii, która początkowo sprawia, że stary partner wydaje się jak w domu. Wiek wczesnych lat czterdziestych nie jest późny; przed tobą mnóstwo życia i możliwości zbudowania znaczącego partnerstwa, nawet jeśli nastąpi to później. Jeśli chcesz zbadać, które z twoich własnych schematów mogą cię powstrzymywać – na przykład powrót do partnerów, którzy cię źle traktowali – tego rodzaju zachowanie często jest autodestrukcyjne. Przygotowałam listę kontrolną siedemnastu lub osiemnastu powszechnych autodestrukcyjnych zachowań, które osoby, które dorastały w przemocy lub zaniedbaniu, zwykle przyjmują. Możesz przejrzeć tę listę, zidentyfikować, które twoje nawyki są najważniejsze do zmiany i uczynić jeden z nich twoim praktycznym projektem w nadchodzących tygodniach: wybierz zachowanie, nad którym chcesz pracować i podejmij konkretne kroki, aby je zmienić. Jeśli chcesz otrzymać tę listę kontrolną, jest ona dostępna do bezpłatnego pobrania – możesz ją pobrać, klikając link tutaj. Uważaj na siebie i do zobaczenia wkrótce.

The Pros and Cons of Settling Down With Someone You Don’t Trust">
What Makes a GREAT Relationship? || How to Build a GREAT Relationship">
How To Respond To Rude Comments Without Losing Your Cool">
My partner WON’T go to Counseling.">
The Secret Bond That Ties Avoidants To One Person Forever | Jordan Peterson | Motivational Speech">
There’s Something Appealing About Partners Who Disappoint">
You CAN’T have Intimacy without THIS.">
What Happens to Avoidants When You Stay Silent Longer Than They Expected | Mel Robbins motivational">
Reciprocated Validation">
Why You Become Anxious & Clingy: The Avoidant’s ‘Interest Trap’ Explained.">