Blog

He Wants You Back But Wont Say It: Inside His Mind After the Breakup | Mel Robbins Motivation Speech

Irina Zhuravleva
przez 
Irina Zhuravleva, 
 Soulmatcher
11 minut czytania
Blog
listopad 05, 2025

Zamierzam rzucić czymś, co może spaść z hukiem: jeśli zakładasz, że twój unikający były po prostu poszedł dalej, nie martwiąc się, to się mylisz. Grubo się mylisz. Kiedy przestajesz gonić, a cisza się rozlega, to często wtedy zaczynają rozmyślać. Ich pytania zaczynają się pojawiać. A oto fakt, którego ludzie rzadko dopowiadają: unikający nie łączą się nagle pod wpływem impulsu. Przechodzą przez wewnętrzną listę kontrolną — prywatną ocenę — a jeśli nie wiesz, co się na niej znajduje, próbujesz grać w emocjonalne szachy z zawiązanymi oczami. Nie chodzi o to, żeby ich oszukać, żeby wrócili; chodzi o odzyskanie jasności, zobaczenie, co się tak naprawdę dzieje za ich dystansem i wreszcie zakończenie zwątpienia w siebie. Nie jesteś niestabilny. Nie jesteś zbyt intensywny. Po prostu nigdy nie miałeś się kurczyć, aby dopasować się do czyjegoś strachu przed bliskością. Usuńmy więc tajemnicę i zbadajmy, co unikający po cichu rozważa przed ponownym pojawieniem się — i co powinieneś robić, gdy oni to robią.
Pierwszą i najważniejszą rzeczą, którą oceniają, jest bezpieczeństwo emocjonalne. W swej istocie osoby unikające bliskości są motywowane silnym lękiem przed intymnością. Nawet jeśli potajemnie pragną kontaktu, ich instynktowny odruch obronny to ochrona przed postrzeganym zagrożeniem emocjonalnym. Po rozstaniu lub zerwaniu nie rzucają się w wir wyrzutów sumienia ani natychmiast nie wyciągają ręki. Zamiast tego wycofują się w dystans psychiczny, oddalając się nie tylko od ciebie, ale i od wrażliwości, jaką reprezentował związek. Jednak cisza nie oznacza braku myśli. Daleko od tego. Myślą intensywnie – skanują sytuację w poszukiwaniu wskazówek, czy bezpiecznie jest ponownie wkroczyć do twojego życia bez narażania się na ból, konfrontację lub przytłaczającą bliskość. Muszą być przekonani, że nie wejdą w chaos, konflikt lub odrzucenie. Dlatego ich cisza często trwa długo. To nie zawsze obojętność; często to kalkulacja. Obserwują z daleka, aby ocenić, czy burza emocjonalna minęła, czy twoje przywiązanie do nich pozostało i czy kontakt z tobą byłby emocjonalnie do zniesienia. Wszystko to dzieje się bez jednej bezpośredniej rozmowy.
Osoby unikające odczytują najdrobniejsze sygnały. Sprawdzają twoje profile, wyłapują komentarze od wspólnych znajomych lub zauważają, jak się zachowujesz, gdy los skrzyżuje wasze ścieżki. Zbierają informacje. Czy się uspokoiłeś? Czy nadal okazujesz złość lub ból? Czy publikujesz wiadomości, które brzmią jak oskarżenia, czy też emanujesz opanowaniem i dystansem? Dla osoby unikającej bezpieczeństwo emocjonalne nie jest miarą miłości – to ocena, czy zaangażowanie wywoła lęk przed bezbronnością. Zazwyczaj nie jest to świadomy chwyt, by manipulować; to wyuczona obrona, prawdopodobnie zakorzeniona we wczesnych doświadczeniach, które utożsamiały bliskość z presją, wystawieniem na widok i ryzykiem. Kiedy więc rozważają ponowne nawiązanie kontaktu, zadają sobie przede wszystkim pytanie: “Czy to będzie dla mnie bezpieczne?”. To pytanie różni się od “Czy ich chcę?” lub “Czy za nimi tęsknię?”. Bardziej przypomina: “Czy mogę wchodzić w interakcje bez zranienia, uwięzienia lub przytłoczenia?”. Nawet gdy tęsknota istnieje – a często tak jest – nie ruszą się, dopóki ich głowa nie zgodzi się, że korzyści przewyższają koszty. Dlatego wiele osób jest zdezorientowanych, gdy osoba unikająca pojawia się ponownie po długim milczeniu dopiero wtedy, gdy zacząłeś się leczyć lub iść naprzód. To nie jest przypadkowe. Kiedy przestajesz nadawać potrzebę, desperację lub emocjonalną niestabilność, zaczynasz wyglądać mniej groźnie i bardziej przystępnie dla nich. Jak na ironię, moment, w którym zaczynasz odpuszczać, jest często momentem, w którym czują się komfortowo, aby ponownie spróbować.
Kiedy osoba unikająca rozważa powrót, nie fantazjuje o romantycznych kolacjach ani odzyskaniu namiętności. Wyobraża sobie emocjonalny teren: czy będzie musiała przepraszać, otworzyć się, tłumaczyć się lub siedzieć z twoim bólem? Jeśli przewiduje żądania dotyczące wrażliwości, odpowiedzialności lub konfrontacji, wycofa się. Jeśli wyczuje ciepło, dystans i dojrzałą regulację emocjonalną, odbiera to jako bezpieczeństwo. To sygnał, że może się zbliżyć bez ryzyka pochłonięcia przez intensywność. Więc zwleka, waha się, analizuje — a całe to nadmierne myślenie sprowadza się do jednej centralnej zmiennej: bezpieczeństwa emocjonalnego.
Będą badać twoją dostępność, nie angażując się. Takie zachowanie jest jednym z najbardziej dezorientujących dla tych, którzy go doświadczają. Na pierwszy rzut oka może to wyglądać na nieśmiałe starania – polubienie twoich zdjęć, wysłanie krótkiego zapytania, skomentowanie czegoś błahego. W głębi duszy jest to jednak celowy schemat. Te drobne gesty nie są sygnałami gotowości do prawdziwego związku; to testy niskiego ryzyka, mające na celu sprawdzenie, jak bardzo jesteś otwarty/a, bez zmuszania ich do narażania się na wrażliwość lub odrzucenie. Osoby unikające są niezwykle ostrożne w kwestii emocjonalnego ujawniania się; obawiają się bycia pochłoniętymi lub naciskanymi. Zatem zamiast głośno pukać, rzucają małe haczyki, aby sprawdzić, czy drzwi są uchylone. Chcą wiedzieć, czy powitałbyś/powitałabyś ich z powrotem, ale nie chcą pytać wprost, ponieważ wymagałoby to przyznania się do własnych uczuć i ryzyka odmowy. Zamiast tego nęcą: nie obietnica, nie jasność, tylko aluzje, aby zaobserwować, czy się złapiesz.
Ta niejednoznaczność może być destabilizująca. Pewnego dnia wyskakuje wiadomość – “Hej, mam nadzieję, że wszystko w porządku” – a następnego dnia znikają. Może oglądają twoje relacje lub reagują na twoje posty, ale kiedy próbujesz pogłębić wymianę zdań, wycofują się. Ten schemat nie jest przypadkowy; to test. Szukają potwierdzenia, że nadal mają dostęp do twojej energii emocjonalnej, nie inwestując własnej. To nie jest złośliwe posunięcie; to strach. Pozostając niejasnymi, zapewniają sobie bezpieczeństwo. Unikają wrażliwości, trudnych rozmów i ryzyka usłyszenia “nie”. Sondą z dystansu, obserwując, czy pozostajesz responsywny. Jeśli nadal odpowiadasz szybko, pozostajesz chętny i wykazujesz dostępność emocjonalną, to utwierdza ich w przekonaniu, że nadal jesteś przywiązany – co oznacza, że mogą utrzymać połączenie bez zmiany swoich nawyków. Ten wzorzec staje się cykliczny: testują, ty reagujesz, oni się wycofują, a pętla zachowuje twoje przywiązanie i ich wolność. Dla unikającego, te testy są wyrachowanym sposobem na zbieranie danych: ile dasz bez żądania jasności i ile dostępu emocjonalnego mogą zachować, pozostając emocjonalnie odłączeni? Wielu myli to zachowanie z postępem – „Może za mną tęsknią” – ale testowanie dostępności nie oznacza, że rozwiązali swoje wewnętrzne blokady. Oznacza to, że krążą emocjonalnie, niezdecydowani, niechętni do zaangażowania, ale boją się utraty możliwości powrotu.
Obserwują oznaki, że ruszyłeś/ruszyłaś dalej lub osiągnąłeś/osiągnęłaś wyższy poziom. Po cichu i często obsesyjnie śledzą twoją trajektorię. Nie zawsze poprzez bezpośrednią obserwację, ale poprzez wszelkie dostępne kanały: media społecznościowe, wspólnych znajomych lub aurę, którą publicznie emanujesz. Nie tylko sprawdzają, czy masz nowego partnera/nową partnerkę. Chcą wiedzieć, jak bardzo rozwinąłeś/rozwinęłaś się bez nich. Dla kogoś, kogo domyślną postawą jest kontrola i dystans, świadomość, że nadal mają emocjonalną przewagę, daje poczucie stabilizacji. Początkowo po rozstaniu osoba unikająca może odczuwać ulgę lub odzyskanie poczucia władzy. Ale potem może pojawić się ciekawość, niepewność i strach. Zaczynają pytać: “Czy ta osoba stała się silniejsza, odkąd ją zostawiłem/zostawiłam? Czy odbudowała życie, w którym już mnie nie ma?” Jeśli wyczują, że emocjonalnie się odciąłeś/odcięłaś, że wzrosła twoja pewność siebie, że emanujesz spokojem zamiast bólem, podważa to dynamikę, na której polegali – a mianowicie oczekiwanie, że pozostaniesz emocjonalnie dostępny/dostępna pod ich nieobecność. Zdjęcia, na których wyglądasz promiennie, podpisy sugerujące rozwój, relacje pokazujące produktywność i radość – nawet twoja cisza może być sygnałem. Jeśli przestaniesz gonić, przestaniesz reagować, nie zostawisz żadnych emocjonalnych okruchów, zinterpretują to jako potencjalną utratę wpływu. Ta świadomość jest niepokojąca, ponieważ nie spodziewali się, że rozkwitniesz w przestrzeni, którą stworzyli.
Sprawę komplikuje fakt, że osoby unikające mogą idealizować z dystansu. Kiedy emocje opadną, mogą spojrzeć na ciebie przez inne, bardziej różowe okulary. Osoba, którą odepchnęli, kiedy byłeś wrażliwy, nagle wydaje się rzadka i silna, kiedy już poukładałeś sobie życie. Żal i tęsknota mieszają się wtedy z dumą i strachem. Twoja ewolucja skłania ich do ponownej oceny, czy nie docenili tego, co mieli. Twój rozkwit, twój spokój, twoje sukcesy stają się niezaprzeczalne, a zamiast zmierzyć się z tym bezpośrednio, obserwują z boku, szukając dowodów na to, że nadal się liczysz. To nie tylko zazdrość czy rywalizacja; chodzi o znaczenie. Chcą potwierdzenia, że nie zostali wymazani z twojego serca. Twoja transformacja podważa ich poczucie bezpieczeństwa, ponieważ sugeruje, że mogłeś przerosnąć tę wersję ich samych, która nie potrafiła ci sprostać. Ta perspektywa jest silna i dotkliwa. Konfrontuje ich z możliwością, że twoje uzdrowienie nie jest tymczasowe, lecz trwałe — a wraz z tym pojawia się ryzyko, że jeśli się opóźnią, szansa na ponowne połączenie może wyparować.
Ważą bezbronność przeciwko dumie. Wewnątrz unikającego partnerstwa toczy się walka: pragnienie bliskości kontra lęk przed obnażeniem. Dla nich bezbronność to nie tylko dyskomfort – to poczucie zagrożenia, jak wręczenie komuś narzędzia do zranienia. Przed podjęciem jakiegokolwiek kroku, mentalnie oceniają: czy warto przyznać się do słabości? Czy zostanę odrzucony? Czy będę musiał przyznać się do błędów? Ego często wkracza jako ochronny pancerz, szepcząc, że wyciągnięcie ręki równa się utracie twarzy. Pamięta każdą sytuację, w której czuli się przytłoczeni lub krytykowani i przedstawia bezbronność jako ryzyko, na które nie mogą sobie pozwolić. Jednak serce nie pozostaje obojętne na zawsze. Dystans, którego szukali, może okazać się pusty, a taktyki odwracające uwagę – nowi ludzie, hobby, praca – nie mogą w pełni wymazać śladu znaczącej więzi. Racjonalizacja może ich zająć, ale pamięć i tęsknota pozostają. W pewnym momencie mogą poczuć brak twojej energii i zacząć rozważać, czy trzymanie się ego jest warte rezygnacji z czegoś, dzięki czemu czuli się dostrzeżeni.
Niemniej jednak prawdziwa wrażliwość ich przeraża. Otwarcie się oznaczałoby wystawienie się bez gwarancji reakcji, ryzyko upokorzenia, jeśli granice są twarde lub jeśli poszłaś dalej. Przyznanie, że zależało im bardziej, niż okazywali, zagraża ich skonstruowanej niezależności. Zatem zamiast kierować się szczerością, często ledwie dotykają powierzchni, pozostając pośrednimi lub powściągliwymi, aby chronić dumę. Wmawiają sobie, że inicjowanie byłoby słabością, że okazywanie emocji oddaje kontrolę, że przyznanie się do żalu oddaje ci przewagę. Taki światopogląd sprawia, że wielu unikających czeka, aż będzie za późno; tak długo się chronią, że okazje mijają. Wewnętrzne negocjacje mogą trwać tygodnie, miesiące lub dłużej: w jednej chwili wyobrażają sobie pisanie SMS-a, przepraszanie, bycie szczerym – w następnej przekonują samych siebie, że milczenie jest bezpieczniejsze. Ćwiczą scenariusze: ignorujesz ich, odpowiadasz gniewnie, wydają się zdesperowani. Każdy wyobrażony scenariusz staje się kalkulacją ryzyka; jeśli wrażliwość wydaje się zbyt kosztowna, wycofanie wygrywa, nawet jeśli pozostawia ich z uczuciem utknięcia i niespełnienia. Ten proces jest prywatny; dla osób z zewnątrz wyglądają na niezmartwionych, zdystansowanych, w porządku. Wewnątrz toczy się bitwa między pragnieniem a strachem i dopóki tęsknota nie przezwycięży strachu, tkwią w zawieszeniu, mając nadzieję, że wybór stanie się jaśniejszy.
Kontrola musi zostać zachowana, zanim ponownie się zaangażują. Kontrola funkcjonuje jako podstawowa kotwica psychologiczna dla osób o unikającym stylu przywiązania. Często utożsamiają bliskość z utratą autonomii, więc każdy ruch w kierunku intymności może być odczuwany jako oddawanie władzy. Dlatego nawet kiedy myślą o powrocie, zrobią to tylko wtedy, gdy poczują, że mogą rządzić warunkami. Muszą mieć pewność, że ponowne połączenie jest ich decyzją, na ich warunkach i niesie minimalne zagrożenie emocjonalne. Jeśli dynamika wydaje się zależeć od potrzeb lub oczekiwań drugiej osoby, wycofają się. Ich wyłączenia, powolne odpowiedzi i mieszane sygnały są często zewnętrznymi oznakami wewnętrznej kalibracji kontroli. Każdy wybór jest testowany pod kątem tego, czy zachowuje bezpieczeństwo psychologiczne. Jeśli się odezwą, zrobią to, gdy będą emocjonalnie uregulowani i pewni, że nie zostaną przytłoczeni. Jeśli zgodzą się na spotkanie, to zazwyczaj po tym, jak odzyskają wystarczający dystans, aby uniknąć natychmiastowej odpowiedzialności. Osoby o unikającym stylu przywiązania opierają się pośpiechowi, wymaganiom emocjonalnym i rozmowom, które je wyróżniają. Często więc ćwiczą scenariusze, w których mogą kierować scenariuszem – podchodząc z pozycji siły, a nie słabości. Długa cisza po rozstaniu może mniej dotyczyć potrzeby przestrzeni, a bardziej przywrócenia równowagi. Powrót dopiero wtedy, gdy czują się stabilnie, pozwala im czuć się mniej zaniepokojonymi możliwą utratą niezależności.
Kontrola to nie tylko gra o władzę; to sposób na radzenie sobie z wewnętrznym dyskomfortem. Boją się, że pochłoną ich potrzeby emocjonalne, których nie mogą zaspokoić, i panicznie boją się uzależnienia od kogoś innego dla własnego bezpieczeństwa. Rozważając ponowne połączenie, muszą wierzyć, że mogą się zaangażować, zachowując jednocześnie możliwość wycofania się, jeśli sytuacja stanie się zbyt intensywna. To sprawia, że ich próby są niespójne: raz ciepłe, raz zimne. To nie przypadek, ale regulacja, ciągła negocjacja między pragnieniem bliskości a potrzebą kontroli. Muszą czuć, że to oni wybierają powrót, a nie są do niego wciągani. Tylko wtedy, gdy czują się emocjonalnie wycentrowani, uwolnieni od presji i pewni, że poradzą sobie z konsekwencjami bez utraty siebie, podejmą prawdziwe kroki w kierunku ponownego połączenia.

Co o tym sądzisz?